- Która godzina?
Stacie otworzyła oczy. Nagle zauważyła, ze to nie jest jej pokój, a ona śpi w męskich ciuchach. Zerwała się prędka z łóżka i przebiegła przez pół domu, by przejrzeć się w łazienkowym lustrze. Kiedyś widział na filmie, jak rano jakiś facet obudził się w ciele kobiety, ale żeby kobieta w ciele mężczyzny?
Na szczęście w lustrze odbijała się jej warz. Odetchnęła z ulgą. Poszła do kuchni by zrobić śniadanie.
- Hej Jake! – rzuciła – Jake? Co ty tu robisz?
- Yyy... Mieszkam?
- A ja?
- Ty mieszkasz u mnie. Nie pamiętasz? – spojrzał się na nią krzywo.
- Aaa... Jezu no tak! Mój tata i twój tata ten i ja i ty... – gestykulowała dłońmi w dziwny sposób – Co na śniadanie?
- Weź co chcesz, o ile to co chcesz to płatki na mleku. – Jake wziął miskę i poszedł zjeść w saloniku przed telewizorem.
Stacie zrezygnowała ze śniadania. Nie lubiła jeść. To nie dla niej. Jej organizm tak się uzależnił od niejedzenia, ze ignorował uczucie głodu. Poszła pod prysznic. Umyła się męskim żelem, który najprawdopodobniej należał do Jacoba, ale nie zawracała sobie tym głowy. Po wyjściu z kabinki ocknęła się iż nie ma się w co ubrać. Owinęła się w ręcznik i ociekając poszła do Jake’a. Na jej cholerne szczęście nie było go w domu. Nie było go w domu, bo stał przed domem. Stał przed domem z grupką swoich przyjaciół. Całkiem dużą grupką.
- Cholera – mruknęła Stacie.
Otworzyła drzwi i wyszła na ganek.
- Jakieeeee! Mógłbyś mi dać coś do ubrania? Marznę! – kurczowo przytrzymywała przykrótki ręcznik, aby chłopcy nie zobaczyli tego i owego.
- O stary! Jaka panna! I ty nam nic nie mówisz? – chłopcy poklepywali go po ramieniu.
Jake uśmiechnął się niepewnie i poszedł do Stacie. Pchnął ją lekko do środka.
- Dobrze się czujesz? – powiedział idąc do swoje sypialni
- Taa... Świetnie...
- No to super. – rzucił jej do rąk coś różowego i ruszył w stronę drzwi.
- Ej co to ma być? – Stacie uniosła do góry pastelową sukienkę z falbankami.
- Sukienka po mojej siostrze. Powinna na ciebie pasować. – wyszedł.
Constanzia wrzuciła sukienkę do szafy Jake'a a sama wygrzebała jakiś T-shirt i rybaczki, które spadały z jej kościstych bioder.
- Jeszcze mnie popamiętasz Black...